Oczywiście sytuacja jest śmieszna i pokazuje jakich specjalistów zatrudniają rządzący. Po znajomości, a nie po umiejętnościach. Teraz każdy widzi, ale spostrzegawczy widzi to od lat pięciu...
Oczywiście Graś ze swoim kretyńskim tłumaczeniem sytuacji zasługuje na awans na liście największych propagandystów partyjno-rządowych o kilkaset miejsc w górę. Przypomnę, że zaprzeczył jakoby miał miejsce jakikolwiek atak hakerów, a zablokowanie stron objaśnił wzmożonym ruchem zainteresowanych użytkowników. Na miejscu Tuska wyrzuciłbym go za głupotę...
Owa żenująca lekko historia jest per saldo opłacalna dla rządzących. Już się uaktywnił Komorowski i ustami swojego Kozieja powiedział: Atak pomoże lepiej przygotowywać państwo polskie do funkcjonowania w cyberprzestrzeni (...) Jeśli długotrwałe ataki hakerów zakłócą życie publiczne i na masową skalę nie będą mogły działać instytucje rządowe, wtedy trzeba będzie zastanowić się nad koniecznością wprowadzenia stanu wyjątkowego [rmf.fm, kontrwywiad RMF, 23 I 2012 r.]
Po drugie pojawiły się odgłosy wyważone by nie ustępować przed szantażem lub inne obiecujące dyskusję nad samym podpisanie ACTA.
Po trzecie wszystkie media zależne i niestety niezależne również zajęły się rzeczą w zasadzie marginalną. Marginalną, bo kogo na miły Bóg, obchodzi niedziałający przez kilka dni serwis KPRM? A to jak zwykle przykryło wszystkie toczące się ważne sprawy.
I je przypomnę, bo po to to piszę: kolejne kłamstwa smoleńskie, protesty ws. podwyżek, ustwa refundacyjna, Węgry i hucpa eurobolszewicka, czystki w PERN, pożyczka dla MFW...
A co do ACTA - to pies ich trącał. Obiecają, podyskutują, a i tak wprowadzą cenzurę.
Bo muszą.

0 komentarze:
Prześlij komentarz